Najsłynniejsza talia (Waite - Smith) w public domain?

karta Mag, namalowana w 1909 r. przez Pamelę Coleman Smith.

Nie ulega wątpliwości, że najsłynniejszą talią tarota, jest ta wydana w 1910 r. przez Ridera, namalowana przez Pamelę Coleman Smith na podstawie instrukcji A. E. Waite'a.
Wydawnictwo U.S. Games Systems, Inc. (dalej jako US Games) od lat zastrzega sobie prawa do tej talii. Sęk w tym, że prawa autorskie zastrzegli jedynie do zaktualizowanej edycji oraz do nazwy "Rider-Waite". Prawa autorskie do oryginalnego zestawu ilustracji, narysowany przez Pamelę w 1909 r. wygasły w U.S.A. w 1985 r. (nota bene - Pamela wykonała zestaw czarno-białych ilustracji, do dziś niejasne jest, czy ona je kolorowała). W Anglii (gdzie talia ta została oryginalnie namalowana i wydana) oraz w EU sytuacja prawna ma się nieco inaczej. Prawa autorskie do oryginalnej talii ma Angielski partner US Games - Random House UK. Według prawa angielskiego oraz EU, prawa autorskie wygasają 70 lat po śmierci autora.
Do niedawna US Games twierdziło, że karty te powstały jako umowa o dzieło, zlecone przez Waite'a i prawa autorskie do nich wygasną z początkiem 2012 r. (Waite umarł w 1942 r.)
Ostatnio chyba jednak ktoś się wziął za lekturę ustawy o ochronie praw autorskich i zauważył, że nie data śmierci właściciela praw autorskich gra rolę, ale rok, w którym umarł autor (lub ostatni z autorów). Pamela umarła w 1951 r. więc trzeba będzie poczekać jeszcze parę lat, zanim bezkarnie będzie można karty te kopiować.
W międzyczasie ci, którzy nie chcą się narażać molochowi korporacyjnemu i toczyć bojów prawnych, US Games udostępnia bezpłatne licencje do niekomercyjnych publikacji w zakresie edukacyjnym.

Na ilustracji oryginalna karta Maga wydana w 1910 r., najbardziej chyba rozpoznawalna karta tarota na całym świecie. Zeskanowana i udostępniona przez Holly Voley.

Źródła:
http://www.sacred-texts.com/tarot/faq.htm
http://www.mysticgames.com/articles/2010/09/206/popular-1910-tarot-deck-copyright-status/
http://www.usgamesinc.com/
http://home.comcast.net/~vilex/

Tags:

Komentarze

Obrazek użytkownika Tarofides

Jak dla mnie prawa autorskie do talii Rider-Waite własnie wygasły

Obrazek użytkownika Aur Ganuz

Mi się też tak wydawało, niestety wygląda na to, że przepis jest dość jasny - 70 lat po śmierci wykonawcy (artysty). Więc nawet jeśli prawa autorskie należały tylko do Waite'a, artystka umarła w 1951 r...
 

Problem w tym, że w niektórych przypadkach tzw. "work made for hire" za autora wcale nie jest uważany ten, kto dzieło stworzył ale ten kto je zamówił (jakkolwiek idiotycznie to brzmi). Prawo ma swoją siatkę pojęciową i autorstwo jako kategria prawna nie do końca pokrywa się ze znaczeniem potocznym.
Jeśli więc - jak chcą niektórzy - talia została stworzona w jako "work made for hire" to istnieje możliwość, że termin do wygasnięcia praw autorskich powinien być liczony od śmierci A.E.Waite'a. Piszę "istnieje możliwość" bo to zależy od paru jeszcze innych okoliczności (które sprowadzają się do treści umowy między Waitem a Pixie).
Jesli jednak ich współpraca nie spełniała przesłanek "work made for hire" lub umowa między nimi wykluczała prawa autorskie Waite'a - termin do wygasnięcia praw autorskich należy liczyć od smierci Smith.
Sprawa jest niejasna ze względów dowodowych i wygląda na to, że bez ingerencji sadu nie da się jej rozstrzygnąć. (choć pewnie do takiego rozstrzygnięcia nie dojdzie bo zostało tylko 10 lat a to za mało żeby pakować się w koszty takiego sporu).
Tak czy owak już teraz rozumiem, dlaczego od wielu lat Stuart Kaplan prowadzi tak intensywną kampanię na rzecz popularyzowania P.C.Smith jako autorki talii :)
Oczywiście, tak jak napisałeś Aur Ganuz, to nie dotyczy USA, gdzie wszystkie dzieła opublikowane gdziekolwiek i przez kogokolwiek na świecie przed 1923 r. po prostu w domenie publicznej już są.

Obrazek użytkownika Aur Ganuz

Dodatkową komplikację jest tu fakt, że z tego co rozumiem, termin "work for hire" ma zastosowanie prawne jedynie w USA. Faktycznie, według United States Copyright Act z 1909 wygląda to tak: "the employer or other person for whom the work was prepared  is considered the author for purposes of this title, and, unless the parties have expressly agreed otherwise in a written instrument signed by them, owns all of the rights comprised in the copyright."

Natomiast z racji tego, że zarówno Waite jak i Smith mieli obywatelstwo brytyjskie i mieszkali na terenie UK w momencie powstania RWSa, prawomocny jest brytyjski Copyright Act 1911, który w momencie wejścia w życie objął dzieła stworzone kilka (nie pamiętam w tym momencie ile) lat wstecz. W ustawie tej brak sformułowań takich jak "work for hire", czy nawet "commisioned work". Jedynie, co można tam znaleźć, to "contract of service", ale w dalszym ciągu kwestią, którą CA rozstrzyga jest to, do kogo należy prawo autorskie. Sam termin 'autor' określa twórcę dzieła, a nie zleceniodawcę. Jedyne, co można wykombinować, to wspólne autorstwo Waita i Smith, ale i w tym wypadku prawo autorskie wygasa po śmierci najdłużej żyjącego autora/autorki.

Ale tak, jak piszesz - sprawę jednoznacznie może rozstrzygnąć sąd, co miałoby miejsce jedynie w przypadku, gdyby Kaplan się wkurzył :) A to mogłoby się stać chyba tylko na własne życzenie osoby oskarżonej, gdyż U.S. Games Systems dość hojnie wydaje zezwolenia na wykorzystanie kart RWS, co widać na przykładzie obecnego bloga - wystarczy ściągnąć formularz z ich strony, wypełnić, przefaksować i po krzyku.

Zanim wejdę w dyskusję chcę powiedzieć, ze twoja strona jest świetna a dyskusja tutaj niezwykle inspirująca. Oddaję się jej z wielką przyjemnością :)
A teraz do rzeczy, czyli do talii:
 
piszesz; dodatkową komplikację jest tu fakt, że z tego co rozumiem, termin "work for hire" ma zastosowanie prawne jedynie w USA.
Tego rodzaju regulacja występuje w wielu krajach, co najwyżej inaczej się nazywa. W UK też (w Polsce także)
Oto regulacja obecnie obowiązującej ustawy: Copyrights, Design and Pattents  Act 1988, prov. 11:
“where a literary, dramatic, musical or artistic work  or a film is made by an employee in the course of his employment, his employer is the first owner of any copyright in the work subject to any agreement to the contrary.”
A to interpretacja tego przepisu ze strony The UK Copyright Service:
http://www.copyrightservice.co.uk/copyright/uk_law_summary
Normally the individual or collective who authored the work will exclusively own the rights. However, if a work is produced as part of employment then normally the work belongs to the person/company who hired the individual. For freelance or commissioned work, rights will usually belong to the author of the work, unless there is an agreement to the contrary, (i.e. in a contract for service).
A poza tym pamiętajmy, że w systemie common law treść ustaw nie wyczerpuje porządku prawnego.
piszesz; prawomocny jest brytyjski Copyright Act 1911,
Oj nie, już od dawna nie. Pod rządami tej ustawy ochrona trwałaby tylko 50 lat i od dawna nie byłoby już problemu.
„Sam termin 'autor' określa twórcę dzieła, a nie zleceniodawcę
Nie zawsze. Czasem autorem w świetle prawa jest dokładnie ten, komu przysługują prawa autorskie. Prześledźmy to:
klauzula generalna - 9 Copyrights, Design and Pattents  Act 1988:
In this Part “author”, in relation to a work, means the person who creates it.
a dalej wyjątki od reguły:
That person shall be taken to be: in the case of a sound recording, the producer (co on ma wspólnego z twórcą?), in the case of a film, the producer and the principal director (znów producent), in the case of the typographical arrangement of a published edition, the publisher (też nie twórca)
No dobrze, ale my mówimy o cyku malunków, nie o filmie czy nagraniu dźwiękowym.  Zatem śledźmy dalej, czy zawsze twórca może powoływać się na swoje „autorstwo”:
zasada ogólna - art. 77
The author of a copyright literary, dramatic, musical or artistic work, and the director of a copyright film, has the right to be identified as the author (…) This section has effect subject to section 79 (exceptions to right).
wyjątki od zasady - art. 79:
The right does not apply to anything done by or with the authority of the copyright owner where copyright in the work originally vested in the author’s or director’s employer by virtue of section 11(2) (works produced in the course of employment)
Dodatkowy smaczek z opracowania kancelarii Sutherland Asbill & Brennan LLP:
Works made for hire are subject to the freedom of contract in the U.K.  As noted, independent contractors may freely assign their  authorship to the commissioning party.
http://www.sutherland.com/files/Publication/803e946d-83fe-4f38-8eaa-ec2fbf9b3782/Presentation/PublicationAttachment/11e6c1f9-66f4-4151-b480-251781227c39/WorkforHireLaws.pdf
Pojecie autorstwa wbrew pozorom wcale nie jest ostre (mimo kategorycznego brzmienia art. 9) a tym samym data początkowa biegu praw autorskich tej talii nie jest jednoznaczna.
Oczywiście, mozna mieć prywatną opinię (moja jest zresztą bardzo podobna do Twojej), ale gdyby takie sprawy dało się załatwić prywatnymi opiniami to nie byłoby na świecie  prawników a ludzie nie wychodziliby z sądów oszołomieni i bezradni:))) 
Pozdrawiam
Katarynka
 

Postanowiłam dopisac coś jeszcze, żeby nie wyszło, że się spieram z Twoim stanowiskiem lub chcę Cię przekonac do przeciwnego. Absolutnie nie! Całkowicie to stanowisko podzielam w świetle tego, co wiemy.
Moimi komentarzami chciałam jedynie zasygnalizować, że:
a) najprawdopodobniej nie wiemy wszystkiego co złożyłoby się na sądowe akta sprawy
b) logika prawa jest pokrętna, od niemal każdej zasady w prawie sa wyjątki a w prawie anglosaskim również precedensy i to co wydaję się oczywiste czasem w ciągu minuty ląduje na głowie,
c) wyroki sądów są nieprzewidywalne i żaden doświadczony prawnik nie pokusi się o 100% gwarancji.
 
To wszystko powoduje, że niejako z zawodowego nawyku biorę pod rozwagę argumenty drugiej strony. Tak na wszelki wypadek. Ale gdybym miała obstawiać to też postawiłabym na 2021 r.
Jeszcze raz pozdrawiam
K.

Obrazek użytkownika Aur Ganuz

Podoba mi się bardzo Twoja wnikliwość! Z wrażenia dodałem linka do Twojego bloga do drogowskazów :)

 

Wracając do dyskusji - tak, masz rację, w CDPA z '88 jest wzmianka i o 'commisioned work' i o 'work for hire' - nie doszedłem do tego rano przed pracą :) I oczywiście, to CDPA obowiązuje aktualnie, a nie CA z 1911. O CA wspomniałem z tego względu (robiąc olbrzymi skrót myślowy), że w 1911 zaszła olbrzymia zmiana - obowiązujący wcześniej Fine Art Copyright Act z 1862 stanowił, że dzieło musi być zarejsetrowane w Stationers' Hall, aby nabyć prawa autorskie. Co mnie zawsze zastanawiało, to cena - 1 Szyling za sztukę. Czy sztuka to jedna karta, czy cała talia? Więc korzystając z okazji sprawdziłem ile szyling był wart na początku XX w. - w dzisiejszych realiach ok. £3, czyli nie aż taka tragedia :)

 

Wracając do 'autorstwa' - faktycznie, w przypadku reżyserów, wydawców itp. sprawa się trochę gmatwa. Jednak pozostając przy malowaniu/rysowaniu, w przywoływanym przez Ciebie art. 77 czytamy dalej:

The author of an artistic work has the right to be identified whenever (a)the work is published commercially or exhibited in public, or a visual image of it is broadcast or included in a cable programme service;

Oczywiście pozostaje jeszcze kwestia dobrowolnego zrzeczenia się autorstwa, ale w przypadku Smith nic nam o tym nie wiadomo.

 

Co do punktów w Twoim ostatnim komentarzu, jak najbardziej się zgadzam. Dodałbym jeszcze jedynie, że w (sądowym) starciu system/człowiek względnie dużo kasy/mało kasy, system (dużo kasy) zazwyczaj niestety wygrywa. Dlatego też wolę chuchać na zimne i obstawiać, że prawa autorskie wygasają z końcem 2021 r.

 

Dzięki za konstruktywne przedstawienie drugiej strony medalu! ( karty? ;) )

A ja Tobie bardzo dziękuję za wspaniałą i inspirującą dyskusję (jak zwykle)! Podziwiam wiedzę, podziwiam blog i pędzę dodać to miejsce do moich drogowskazów. Będzie jednym z cenniejszych :)
Jeszcze raz pozdrawiam i do następnego miłego spotkania tu lub na wiadomym forum!
K.

Obrazek użytkownika Aur Ganuz

Z przyjemnością oczekuję następnej okazji do wymiany zdań!

Subskrybuj Komentarze dla "Najsłynniejsza talia (Waite - Smith) w public domain?"